Walczyliśmy z mroźną aurą u progu sezonu

Fala wiosennych przymrozków, szczególnie na przełomie kwietnia i maja, mogła zagrozić również naszym uprawom czereśni. Z tego względu obowiązywał w Chlebówku stan alarmowy. Czuwaliśmy przez całą dobę, analizując prognozy. Nieocenionym wsparciem okazały się nasze lokalne stacje meteo, włączone do systemu zarządzania gospodarstwem. Dzięki nim każdego dnia spływały precyzyjne dane, co może nas czekać lokalnie przy gruncie.

Zimna susza i wiosenne skrajności pogodowe

Kolejne tygodnie po bezśnieżnej zimie nie sprzyjały spokojnej wegetacji roślin, a zwłaszcza drzew i owocowych krzewów. To, co działo się w pogodzie, zyskało już określenie zimnej suszy. Kwiecień i maj minął bowiem pod znakiem niedoboru opadów, za to z dużą ilością upalnych dni, o temperaturach przekraczających średnią dla wiosennych miesięcy. W naszym regionie padały kolejne rekordy pomiarów – temperatury rzędu 26, a miejscami nawet 28 stopni.

Słońce i przymrozki – niebezpieczne połączenie

Intensywna ekspozycja słońca przyspieszyła wegetację upraw, które kwitnąc zbyt szybko były wyjątkowo podatne na spadki temperatury. A te okazywały się wyjątkowo gwałtowne. W odróżnieniu od upalnego dnia, w godzinach nocnych i o brzasku termometry potrafiły lokalnie wskazać od 0 do –6 stopni. Zdarzały się też znacznie niższe wartości. Niepokój budziły informacje z południowej i centralnej Polski, gdzie zdarzało się nawet rekordowe –12°C przy gruncie. Przy takiej skali przymrozków, zwłaszcza w czasie intensywnego kwitnienia, sadownicy i producenci rolni już u progu sezonu ponieśli znaczne straty.

Nasze działania ochronne

Chcąc w maksymalnym stopniu ochronić uprawy naszej plantacji czereśni, czuwaliśmy przy drzewkach niemal całą dobę. Wyposażeni w analityczne narzędzia prognoz i aktualizowane na bieżąco mapy pogody, podjęliśmy trudną rywalizację z nieprzewidywalną aurą. Pewnym buforem bezpieczeństwa jest tunelowa plantacja czereśni, która chroni drzewa przed przymrozkami. Jednak wobec nagłych spadków temperatur przy gruncie, nawet obecny mikroklimat w tunelach mógł nie wystarczyć.

tunelowa plantacja czereśni

Zaangażowanie całej załogi

Kolejne godziny nocnych czuwań mijały na utrzymywaniu optymalnej temperatury w tunelach, co zapewniało ciągłość wegetacji kwitnących krzewów. Było to duże, logistyczne wyzwanie wymagające ogromnego wysiłku od nas wszystkich. Cała załoga, na czele z właścicielami gospodarstwa, dostarczała kolejne butle z gazem do ogrzewania tuneli. Odrębną kwestią było utrzymywanie w ciągłej sprawności systemu grzewczego, który w sytuacjach krytycznych musiał zapewnić odpowiednią temperaturę. Funkcjonując w trybie alarmowym, przestaliśmy już liczyć choćby zużywane w błyskawicznym tempie butle gazowe.

Wnioski na przyszłość

Można przyjąć, że za nami wyjątkowo dramatyczny początek sezonu. Niestety, biorąc pod uwagę zmiany klimatu, to nie jednorazowa anomalia. Wygląda na to, że do aktywnych nocnych czuwań wczesną wiosną trzeba będzie się przyzwyczaić.

Inne wpisy